Menu

qieliharnia

Kiedy zaczynamy wyobrażać sobie inne światy, w końcu bierzemy się do zmieniania tego.

Życie po śmierci.

qielih

Przeczytawszy wpis Blogerki @Afapipi dotyczący strachu przed wprowadzeniem w Europie praw dzikich, nisko cywilizowanych ludów zamieszkujących tereny państwa Pakistańskiego, gdzie traktuje się kobiety jak przedmioty należące do mężczyzn, natknąłem się przy okazji komentarzy pod Jej wpisem, na wymianę zdań dotyczących tematu, nomen omen nieśmiertelnego póki gatunek ludzki będzie istniał, czyli tego o życiu po śmierci.

Zgodnie z ustalonym paradygmatem postrzegania życia, stu procentowy Ateista nie ma prawa zakładać, że życie po śmierci istnieje gdyż między innymi: strach przed śmiercią jest irracjonalny*, bowiem nie było nas „przed” i nie będzie „po”. Skoro nie będzie „po”, to też nie będzie świadomości, która to skazałaby nas na wieczne cierpienie z tej oto przyczyny, że nie istniejemy. Nie będziemy wiedzieć, że nie żyjemy. W skrócie: życie po śmierci nie istnieje.

Paradygmat religii chrześcijańskiej też jest znany. Po śmierci następuje podróż, być może oczekiwanie, po którym to trafiamy przed oblicze Jego, Jezusa Chrystusa w dniu Sądu Ostatecznego (to wersja dla tych, którzy poznali opowieści o Chrystusie), ci , którzy się o nim nie dowiedzieli albo od razu trafiają do piekła albo są traktowani według wersji praw Boga sprzed pojawienia się Chrystusa na Ziemi. W skrócie: życie po śmierci istnieje.

Wierzący w swojej wierze są ograniczeni do tego co zostało im zapisane, przekazane.

Czy Ateista może rozważać, ma prawo myśleć o tym, że życie po śmierci istnieje?

Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie powinno się sprowadzić do zastanowienia się, określenia stanu w jakim może istnieć świadomość. Czy informacja może być kreowana poprzez „komputer”, „mózg”, który nie posiada masy?

Mechanika kwantowa, fizycy zajmujący się nią, przeprowadzają eksperymenty wykorzystujące splątanie cząstek w celu dokonywania teleportacji.

Teleportowana cząstka zostaje unicestwiona w miejscu wysyłki i odtworzona w miejscu docelowym.

Pozwoliło to na przedstawienie hipotezy, że w przyszłości spełni się artystyczna wizja z filmu Star Trek gdzie bohaterzy byli teleportowani z miejsca A do miejsca B.

Według mechaniki kwantowej to nie cząstki tworzą nas ale przenoszone przez nie informacje.

Dlatego przy hipotetycznej teleportacji człowieka X, jego unicestwienie w punkcie A i odtworzenie, zbudowanie go z bilionów cząstek i „wgranie” teleportowanej informacji w punkcie B powinno gwarantować zachowanie jego oryginału.

Czy na pewno?

Czy uśmiercony Pan X w miejscu A, po jego „wskrzeszeniu” w miejscu B będzie dalej tym samym oryginalnym Panem X z miejsca A?

Zgodnie z dzisiejszą wiedzą o tym jak może funkcjonować życie, to co obserwujemy w Naturze z wysokim prawdopodobieństwem uprawnia psychologiczną wiarę w to, że życia po śmierci nie ma.

Natura nie uwzględnia miłości, naszych oczekiwań w pojęciu naszej ludzkiej etyki.

Polująca lwica zabije dziecko ssaka by wykarmić swoje dzieci, siebie.

Zostaliśmy przez Naturę zdeterminowani by działać tak aby przetrwać.

Paradoksalnie w naszym życiu, najważniejsze jest to życie.

Jednak ta sama Natura mogła nas stworzyć tak, byśmy nie byli w stanie pojąć życia bez oznak fizycznych tak nam bliskich i zrozumiałych, i to też miałoby swoje oczywiste uzasadnienie.

W końcu już dzisiaj teoretyzując o początku powstania Wszechświata zakładamy, że mogło nastąpić zjawisko nieuwzględniające dzisiejszych praw fizyki, gdyż takowe wtedy jeszcze nie istniały.

Może istnieją inne wymiary gdzie obowiązują inne od tych nam znanych praw?

Zanim zaczniemy chodzić, jako małe bobaski najpierw musimy nauczyć się oceniać odległości, po to by się nie zabić.

Może to życie na Ziemi, też ma nas czegoś nauczyć? To tu mamy popełnić te materialne błędy?

Także w tej bardzo mało prawdopodobnej wersji, że życie po śmierci istnieje, Ateista nie znajdzie Boga. Potrzeby Jego istnienia.

To „przejście” może być elementem, składową naszego rozwoju.

Tak czy inaczej, najpewniejszym, najprawdopodobniej jedynym życiem jakiego doświadczamy to te, które właśnie mija.

To jego próbujmy ile się da.

Miłość to najprawdopodobniej jedna z piękniejszych rzeczy jakie mogła nam ofiarować Natura. Korzystajmy z niej przy każdej okazji.

Nie traćmy okazji by ją doznawać, dawać to niezależnie czy wierzymy w Boga czy też nie.

Dla Natury, w chwili śmierci, nie będzie to miało żadnego znaczenia czy w Niego wierzyliśmy czy też nie.

Przy ocenianiu ludzi nie powinno to mieć również znaczenia dla nas.

Czego Wam i sobie życzę.

 

*Epikur twierdził: „Nie należy bać się śmierci, bo dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy ona przychodzi, nie ma nas".

© qieliharnia
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci